Orzeł - klon Adlera

Reklama maszyn FK autorstwa
Jana Polińskiego

"Duża" biurowa FK

FK z długim wałkiem

FK mała - licencja Paillarda.
Identyczna jak popularna
maszyna Hermes Baby

Łucznik 1002 - biurowa maszyna z Radomia

Łucznik 1011

Elektryczny Łucznik 1105

Przenośny Łucznik 1301

Łucznik 1303 (udoskonalony) z walizką

Produkcja maszyn do pisania w Polsce nigdy nie była znacząca.

Prawdopodobnie pierwszą produkowaną w Polsce maszyną był "Orzeł" wytwarzany z początkiem lat XX w Poznaniu przez firmę Stanisław Skóra i S-ka (Al. Marcinkowskiego 23). "Orzeł" był kopią niemieckiego Adlera [po niemiecku "Adler" również znaczy "Orzeł"], aczkolwiek wytwarzaną z gorszych materiałów, zwłaszcza stali, staliwa i gumy. Pomimo kilku różnic wszystkie części Orła i Adlera były identyczne.
Kopiowanie niemieckich urządzeń nie było w ówczesnym świecie niczym niezwykłym. Na mocy postanowień Traktatu Wersalskiego (1918) kończącego I wojnę światową wszystkie zatrzeżenia patentowe należące do firm z Niemiec zostały unieważnione i każdy kto chciał mógł je do woli produkować bez jakichkolwiek opłat czy zezwoleń. Szczególnie chętnie kopiowaną w wielu krajach była maszyna Mignon (AEG), produkowana na tej samej zasadzie co poznański "Orzeł" m.in. w USA pod marką Yu Ess, we Francji (Heady) i Czechosłowacji (Tip Tip).

Z początkiem lat XXX polska marka F.K. (skrót od "Fabryka Karabinów") została wprowadzona na rynek. Początkowo pod marką F.K. sprzedawano francuskie maszyny Contin (produkowane przez francuski oddział amerykańskiego Continentala), ale od 1932 roku rozpoczęto produkcję w warszawskich zakładach.
Pierwsze modele - C28, C38 and C48 były wytwarzane na bazie kupionych patentów, ale od 1937 roku produkowano już własną konstrukcję - model D.
W ostatnich miesiącach 1938 rozpoczęto w warszawskich zakładach produkcję małej maszyny przenośnej na podstawie patentu kupionego od szwajcarskiej firmy Paillard. Do IX 1939 udało się wyprodukować niecały 1000 tych uroczych i poręcznych maszyn.
Więcej o maszynach Paillarda można przeczytać na stronie Willa Davisa.
Maszyny F.K. były oznaczane zarówno F.K. jak i P.W.U - F.K. (Państwowa Wytwórnia Uzbrojenia - Fabryka Karabinów). Pełne signum stanowiły litery wpisane w charakterystyczny romb. Ponadczasowa koncepcja lekkiej maszyny do pisania Paillarda powróciła do Polski około roku 1988 wraz z Pewexowskim importem ostatniego wcielenia tych maszyn robionych pod marką AEG w byłej Jugosławii.

Po zakończeniu II w.ś. w Polsce przez ponad 25 lat nie podejmowano produkcji maszyn do pisania. Urzędy i biura opierały się głównie na zdobycznym wyposażeniu niemieckim, nowe zakupy realizowano poprzez import głównie z Czechosłowacji i DDR.
Indywidualni nabywcy praktycznie nie mieli możliwości kupienia nowej maszyny a przez długi czas były one traktowane jako "materiał wrażliwy" do którego zakupu były potrzebne odpowiednie zaświadczenia i świadectwa moralności z MO i komitetu partii.
Ubocznym efektem tych regulacji był rozwój małych prywatnych warsztatów, wyspecjalizowanych w przedłużaniu życia przedwojennych maszyn oraz przerabianiu czcionek i klawiatur maszyn importowanych.
Wprowadzony z początkiem lat LX socjalistyczny podział pracy w ramach wspólnoty krajów RWPG umieścił produkcję maszyn biurowych w DDR i Bułgarii. Pozostałe kraje miały formalny zakaz produkcji takich urządzeń, ale próbowały go obejść (np. Czesi podjęli na bazie licencji Remingtona produkcję niezłych "Consuli").
Po zakończeniu wojny w Wietnamie postanowiono zwiększyć udział "cywilnej" produkcji w zakładach zbrojeniowych w Radomiu i ulokować tam produkcję maszyn do szycia i pisania. Zostały zakupione odpowiednie licencje (Singer i Facit) i z początkiem lat LXX zakłady "Łucznika" oprócz karabinów Kałasznikowa i pistoletów Walter PPK zaczęły też opuszczać maszyny do pisania.
Na marginesie - nie były to dobre lata dla maszyn do pisania. W tym samym czasie, gdy Łucznik zaczynał produkcję maszyn zamykano największe amerykańskie zakłady - Underwooda i Royala w Hartford oraz Remingtona w Elmirze.
Produkcja Łucznika obejmowała ciężkie maszyny biurowe (mechaniczną i elektryczną) oraz niewiele lżejszą walizkową - przenośną. Maszyny były trwałe i w miarę niezawodne, ale ciężkie, toporne i wielkie. Przez ponad 20 lat produkcji wprowadzano niewielkie zmiany konstrukcyjne, ale nie zmieniły one ich zasadniczej konstrukcji i budowy.
Wszystkie modele były produkowane zarówno z polską czcionką jak i z cyrylicą - w wersji eksportowej.
Maszyny z Radomia początkowo były sprzedawane pod marką "Predom", następnie "Predom - Łucznik" i wreszcie "Łucznik".
Około roku 1990 produkcja maszyn do pisania została zaprzestana, a same zakłady po ciężkim kryzysie podzielone na część zajmującą się maszynami do szycia i bronią.
Obecnie w Polsce jest dostępnych kilka modeli importowanych elektronicznych maszyn do pisania (Erika, Trimph Adler, Brother, Optima itd.), wszystkie są fabrycznie wyposażone w polską czcionkę.
Na ziemiach polskich bardzo znane i dobre maszyny do pisania produkowała też w latach 1903-30 szczecińska fabryka Stoewer, znana po II w.ś. jako Szczecińska Fabryka Motycykli z produkcji popularnego kiedyś "Junaka".

Zdjęcia: zbiory własne, Allegro, Muzeum Plakatu w Wilanowie.

Aktualizacja: 19.05.2003